Kanały:
Wpisy
Komentarze

Szanowny Panie Premierze,

Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu”.

Jestem bardzo rozczarowana Pana postawą. Uważam, że w złej wierze sprzeniewierzył się Pan ideałom demokracji. Zasłania się Pan „piractwem
i złodziejstwem” nie dostrzegając najwyraźniej, że nie żyje Pan w próżni. Wydaje się Pan nie widzieć, że stale „żeruje” Pan na innych: na wiedzy innych, którą rozdają za darmo, bo jeszcze nie wszystko zostało urynkowione. Bo Pana rodzice nie wystawili Panu rachunku za zainwestowanie czasu, pieniędzy i środków w Pana edukację, nie wystawili Panu rachunku Mickiewicz czy Szekspir za korzystanie ze swoich wierszy, ani nie ściągają od Pana tantiemów wynalazcy pisma, za każde słowo, którym Pan nas raczy; Gutenberg w osobie swych spadkobierców nie ściga Pana za to, że korzysta Pan z wynalazku druku. Pitagoras, Newton ani Einstein nie każą sobie płacić za każde użycie liczb lub odkrytego przez nich wzoru w wyliczeniach, Mieszko I nie żąda od Pana 1% zysku za każde użycie słowa „Polska”, powielanie, rozpowszechnianie i używanie dla działań niezgodnych z pierwotnym zamiarem, a nawet dzielenie się nim z kolegami z ławy poselskiej. Czy spadkobiercy Dantego każą sobie płacić za użycie słowa Beatrycze? Słowniki języka angielskiego zawdzięczają Szekspirowi ponad 1700 nowych wyrazów, które weszły do angielszczyzny, ciekawe co by się z tymi słowami stało, gdyby trzeba było za ich użycie płacić…Takie np. Tolkien Estate, korporacja zajmująca się pomnażaniem zysków dla spadkobierców angielskiego pisarza, bez skrupułów każe sobie płacić za używanie wymyślonych przez niego słów, zabrania też ich rozpowszechniania.

Czy rozumie Pan jak jest ubogi bez innych, bez tego, co darmo dane? Czytaj dalej »

Nie – dla cenzury

Wolność cenię :) A o innych rozwiązaniach już pisałam. Finał filmiku może nie do końca w moim guście ;)- za to treść przesłania – owszem, leży mi na sercu, wątrobie i innych ważnych organach.

Więcej: tu, tu, tu, tu i tu też, a nawet tu ;) a także tu oraz tu :/. Treść ACTA

Poświęcanie wolności słowa dla korzyści korporacji jest obrzydliwe.

Skoro rząd gorliwie przyklaskuje interesom wąskich grup chciwych najbogatszych, którzy chcą mieć jeszcze więcej (władzy, kontroli i pieniędzy) – i działa na długofalową szkodę obywateli to najwyższy czas zmienić rząd. Być może rząd arogancko uważa, że może robić co mu się podoba. Może się pomylić…

„Zaliczamy wszystkie, żyjące dzisiaj osoby, z wyjątkiem tych najstarszych, do trzech osobnych, następujących po sobie pokoleń. Pierwszym z nich jest tak zwane baby boom generation, pokolenie powojennego wyżu demograficznego, urodzone między rokiem 1946 a 1964 (…) w pamięci wciąż świeże było wspomnienie przedwojennego bezrobocia, niedostatku, mozołu i życia z dnia na dzień w ciągłym lęku przed grożącą nędzą. Czytaj dalej »

Noworocznie…

  będę skrupulatnie doskonalił wewnątrz
siebie Niepowtarzalne czyli
samotność, te jedyne w swoim rodzaju marzenia
nie mogą splamić swoich szat

rzeczywistymi zjawiskami: byłoby
to zachowaniem się godnym

bardziej przyziemnych
pragnień albo
nadziei mniej
wygórowanych niż moje ” (otwierając okna)

„i istnieje filozofia” po czym dokładnie w tym
samym momencie (dała susa
na

ulicę) Czytaj dalej »

Przed zapoznaniem się z wyimkami, polecam lekturę kilku tekstów.

„Po co poznawać jakieś fakty, przecież by poznać, trzeba zapamiętać, a to jest przecież passe” – prowokuje Adam Golański w tekście: Geeki i intelektualiści. W obronę współczesność bierze Magda Papuzińska diagnozując kryzys uniwersytetów : „Polskie fabryki edukacyjne, żerując na pędzie do wykształcenia, zbudowały sobie komfortową sytuację: wypuszczają masowy produkt i mają w nosie, czy on się jakoś sprzeda”. O tym, jaki BYŁ kiedyś uniwersytet, dla osób z zacięciem historycznym, sprawę przybliża Wojciech Daszkiewicz, z nostalgią notując: „studia uniwersyteckie były swoistą szkołą myślenia, uczenia się świata na taką miarę, na jaką pozwalał stopień rozwoju ówczesnych nauk. Uniwersytet kształtował także charakter i postawę etyczną młodzieży studenckiej”. Stan dzisiejszy oraz widoki na przyszłość omawiają: Włodzimierz Bolecki, Tadeusz Gadacz, Małgorzata Kowalska, Jacek Migasiński i Piotr Nowak, zauważając m.in., iż: „Dążenie do skomercjalizowania całej nauki (…)wynika z przyjęcia całego Procesu Bolońskiego, który zaczął obowiązywać w 1999 roku(…) rynek sprzyja komercjalizacji wiedzy rozumianej m.in. jako zarządzanie własnością intelektualną, której celem jest generowanie dodatkowych źródeł finansowania dla instytucji i pracowników-autorów. Jeśli nie chcemy przystać na to, to nie marudźmy, nie zgłaszajmy roszczeń, nie żalmy się, nie skarżmy na to, że mamy za mało pieniędzy. Dzisiejsza nauka jest finansowana w ogromnej części – i uniwersytety też – przez źródła zewnętrzne.”

Kryzys, że jest, każdy widzi. Nie każdy widzi, że go współtworzy, ba, wręcz wspiera.

Wydana w Polsce w 2008 roku (na świecie w 2004 r.) niewielka książeczka brytyjskiego socjologa Franka Furedi „Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?” próbuje wyjść naprzeciw intelektualnej dezorientacji i wskazać źródła problemów. Już dlatego warto się z nią zapoznać. Poniżej kilka wyimków, zdekonstruowanych na modłę czasów ;)

Nowa batalia o prawdę i sens?

„Degradacja roli prawdy ma zasadniczy wpływ na nasze życie. Czytaj dalej »

„Pewien mędrzec wschodni w swoich modlitwach prosił niezmiennie Boga, by oszczędził mu życia w interesującej epoce. Ponieważ nie jesteśmy mędrcami, Bóg nas nie oszczędził i żyjemy w interesującej epoce. W każdym razie epoka nie pozwala, abyśmy się nią nie interesowali. (…) Wśród tego zgiełku pisarz nie może mieć nadziei, że pozostanie z boku, oddając się myślom i obrazom, które są mu drogie. Dotychczas taka powściągliwość w ten czy inny sposób była możliwa. Ktoś, kto się nie zgadzał często mógł milczeć albo mówić o czym innym. Dziś wszystko się zmieniło i nawet milczenie nabiera niebezpiecznych znaczeń. Odkąd powściągliwość uważana jest także za rodzaj wyboru i karana lub chwalona jako wybór, artysta, czy tego chce, czy nie, jest powołany. „Powołany” wydaje mi się tu właściwszym słowem niż „zaangażowany”. Nie chodzi o bowiem o zobowiązanie dobrowolne, lecz raczej o przymusową służbę wojskową. Każdy artysta znajduje się dziś na pokładzie galery epoki. Musi się na to zgodzić, nawet jeśli sądzi, że galera pachnie śledziem, że nadzorców jest naprawdę zbyt wielu i, co gorsza, źle wyznaczono kierunek. Jesteśmy na pełnym morzu. Artysta, podobnie jak inni, musi wiosłować, jeśli to możliwe, nie umierając, to znaczy tworząc nadal.

Szczerze mówiąc, nie jest to łatwe i rozumiem, że artyści żałują dawnego komfortu. Zmiana jest nieco brutalna. Zapewne w cyrku historii zawsze był męczennik i był lew. Pierwszego podtrzymywały pociechy niebios, drugi krzepił się krwawym mięsem historii. Ale miejsce artysty było dotychczas w amfiteatrze. Śpiewał, bo śpiewał, dla siebie samego albo, w najlepszym wypadku, by dodać ducha męczennikowi i odwrócić uwagę lwa od przedmiotu jego pożądań. Teraz, na odwrót, artysta jest na arenie. Jego głos siłą rzeczy się zmienił; znacznie mniej w nim pewności.

Łatwo zauważyć, jak wiele sztuka traci wskutek tego nieustannego przymusu. Przede wszystkim swobodę i te boską wolność, którą tchnie dzieło Mozarta. Czytaj dalej »

„Kiedy podąża się drogą indywidualizacji, kiedy przeżywa się życie, trzeba się też liczyć z błędem – bez błądzenia życie byłoby niepełne. Nie ma gwarancji – nigdy, w żadnej chwili – że nie popadniemy w błąd albo w śmiertelne niebezpieczeństwo. Niektórzy być może sądzą, że istnieje jakaś pewna droga – ale to droga umarłych. Na pewnej drodze nic się nikomu nie może przydarzyć, a już w żadnym wypadku nic słusznego. Kto idzie pewną drogą – jest martwy. Właściwie dopiero po chorobie zrozumiałem, jak ważne jest powiedzenie „tak” własnemu losowi, dzięki temu istnieje bowiem jakieś „ja”, które nie zawodzi nawet wtedy, gdy nagle dzieje się coś nie do pojęcia – „ja”, które umie to wytrzymać, które umie stawić czoło prawdzie, które dorosło do świata i do losu.”

„Niestety, mityczna natura człowieka ujawnia się dzisiaj wyrywkowo. Nie umiemy już fantazjować – przez to zbyt wiele nam umyka, bo rzeczą ważną i zbawienną jest umiejętność gawędzenia nawet o tym, co niepojęte. Jest to niczym dobry dreszczowiec, którego się słucha siedząc przy kominku i paląc fajkę.”

„Rozum wyznacza nam zbyt ciasne ramy i nakazuje nam żyć tym, co znane, a i to z ograniczeniami – jak gdyby człowiek znał rzeczywiste wymiary życia! (…) Czytaj dalej »

„Chodzi mi o to, że drzewo wciąż rośnie, a zatem wciąż się zmienia, ale zawsze w jego centrum znajduje się coś niezmiennego.  Najbardziej wewnętrzne spośród jego słojów są tam od czasów, kiedy drzewo było jeszcze siewką; nie widać ich, ale to nie znaczy, że ich nie ma tam, w centrum. Kiedy ze szczytu drzewa wyrasta nowy konar, nie odrywa się ono od korzeni. Przeciwnie, tym silniej jest zakorzenione. Im wyżej rosną jego gałęzie. Oto prawdziwy obraz krzepkiego i zdrowego wzrostu człowieka, miasta czy całego gatunku.”

Gilbert Keith Chesterton

„Nietrudno badaczowi dojść do przekonania, że cały jego trud sprowadza się do zebrania zaledwie kilku poszarpanych lub nadgniłych liści z nieprzebranego listowia „drzewa opowieści” wyściełającego „puszczę czasu”. Czyż nie jest to jałowe gromadzenie śmiecia? Czy można wymy­ślić nowy liść? Wszak ludzie już dawno temu odkryli wszy­stkie ich możliwe kształty – od pączka aż do formy w peł­ni rozwiniętej – i wszystkie kolory – od wiosennych aż po jesienne. Jednak to nieprawda. Czytaj dalej »

 ”Myślę, że istnieje pewien zmysł humoru, który wspólny jest Europie Centralnej, Rumunom, Węgrom, Polakom, może Czechom. Nasz humor jest jakby z przyrodzenia surrealistyczny, mało racjonalny. Nie ma nic wspólnego z francuskim, ten jest zawsze logiczny- ani z angielskim, chociaż Anglicy lubią nonsens: Lewis Caroll. Ani także z rosyjskim: nie, Rosja to zupełnie co innego! Jest to wspólnota klimatu, stan duchowy wolności, swobody. Nie podejmuje się wytłumaczyć, dlaczego tak jest: trzeba by sięgnąć do wyjaśnień historycznych, etnologicznych, kulturalnych. W każdym razie nie byłem wcale zdziwiony tym, że [sztuki] zostały dobrze przyjęte i zrozumiane. Dzisiaj krytycy przypisują mi wpływ na Gombrowicza i Mrożka…Rozumiem dobrze, że to Gombrowicza złości: zaczął pisać przede mną: nie ma tu, rzecz jasna, wpływu, ale duchowe pokrewieństwo czy wspólnota tradycji umysłowej.”

„Myślę o czymś, co zresztą sięga dalej i szerzej niż poczucie absurdu: o tym zdziwieniu wobec świata,  jakie Heidegger uznaje za źródło filozofii Czytaj dalej »

Przypowieść XIII

Pewnego dnia, do Świątyni Tysiąca Luster przybłąkał się pies i wszedł do środka. W sali z tysiącem luster zobaczył tysiąc psów. Zjeżył sierść, groźnie zawarczał i obnażył zęby. Tysiąc psów zjeżyło sierść, groźnie zawarczało i obnażyło zęby.
Przerażony pies uciekł ze świątyni z następującym wnioskiem:

„Świat jest pełen warczących, niebezpiecznych psów”. Czytaj dalej »

Starsze pozycje »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.