Zdarzyło się pewnego razu, że młody lis zawędrował w nieznane strony. Włócząc się nieco bez celu, ujrzał w oddali jaskinię lwa. Na słonecznej półce skalnej przed jaskinią wygrzewał się okazały właściciel. Lew wyglądał na osobnika starego i cokolwiek znudzonego, ale uśmiechał się sympatycznie i miło zapraszał do środka. Lis, jakkolwiek nie wiedział, kim jest gospodarz, stanął z respektem z dala od jaskini, pozdrowił lwa i zapytał, jak ten się czuje. Lew odpowiedział, że niezbyt dobrze, przydałoby mu się towarzystwo i zapytał lisa, dlaczego nie wchodzi.
«Wszedłbym – odpowiedział lis – gdyby nie to, że widzę ślady wielu wchodzących, a nikogo wychodzącego».
Na podstawie bajki ze zbioru Ezopa (147), autorstwa najprawdopodobniej Lucyliusza (II w. p.n.e.)
Komentarz:
Natykając się na różne -izmy, propozycje, światopoglądy, teorie i teoryjki, a czasem nawet całe imponujące systemy jaskiń, powiewające grzywami lwy, warto zadać sobie pytanie, czy ktoś wrócił tą drogą? (a jeśli tak, w jakim stanie)

Tak się zastanawiam , czy wracanie tą samą drogą ma jakiś sens…bo wracanie do punktu wyjścia…to chyba cofanie się. Mamy dwa wyjścia , dać się zjeść…albo walczyć o siebie i szukać wyjścia od drugiej strony, co nam gwarantuje, że jak wyjdziemy, to bogatsi o wartościową cząstkę samego siebie. Zmierzenie się z lwem , to poważne przedsięwzięcie, ale myślę, że warte zachodu…tu mam na myśli oczywiście symbolicznego lwa :)
Czy można wrócić do ‘tego samego’ Dorotko? Wejść dwa razy do tej samej rzeki? :)
Czy zawsze walka z lwem jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, zwłaszcza kiedy jak na dłoni widać, że król jest nagi…?
I czy powrót do źródeł nie jest potencjalnie bardziej odżywczy niż ściganie bogactw świata?
Powiem, tak można wejść drugi raz do tej samej rzeki, pod warunkiem, że nauczyliśmy się po wcześniejszych porażkach obchodzić z nurtem tej rzeki, choć nie jestem pewna…. , że są gwarancje, ale drugi raz zaryzykowałabym…trzeci raz…nie wiem jeszcze, ale dzisiaj w to wątpię.
Czy król jest nagi czy też nie jeszcze tak dokładnie nie widać, ale się okaże :D
Ściganie bogactw świata w sensie ścigania jest rzeczywiście już przy pierwszym podejściu skazane na porażkę, kiedy naturalne źródła zdecydowanie bardziej odżywcze. Tylko… kiedy naturalne źródła wysychają, na nowo o wodę i transformację wołają….? to co dalej?
P.S. coś mi się wydaje , że ja o niebie , a ty o chlebie, być może , że jest na odwrót , ja o chlebie , a ty o niebie, ale nie ma znacznie gdzieś w tym jest sens :)
Bardzo możliwe, że ja o chlebie lub o niebie a Ty odwrotnie ;) Niemniej interesująco się gawędzi, pociągnę zatem…
Fakt, że nauczyliśmy się obchodzić z nurtem rzeki nie znaczy przecież, że rzeka jest ta sama. A i my (nauczeni nowych umiejętności) jesteśmy inni. Powrót jest więc o tyle niemożliwy, że wszystko płynie. W tej sytuacji i rzeka i ja są poniekąd ‘nowe’ i to, jak nazywamy drogę wprzód (“sukcesem”), zaś w tył (“porażką”) czyż nie jest jedynie kwestią interpretacji?
Czy król jest nagi można poznać po stanie tych (lub ich istnieniu), którzy wychodzą z jego jaskini. Niekoniecznie musi się to okazać po sprawdzeniu organoleptycznym. Choć oczywiście taki sposób też ma swoje niewątpliwe zalety. Lisy lubią jednak niuchać z daleka. ;)
Co do źródeł: kopać głębiej… Głębiej zawsze są czyste źródła, nawet jeśli wody powierzchniowe zmętniały, wyschły. Najgłębsze, prawdziwe źródło = centrum; to, w którym jest pokój, flow, przekracza możliwość wyczerpania. I nigdy nie mętnieje.
A mówiłam , że gdzieś w tym jest sens :) dzięki :)
:)
Tak, grzywa pięknie w słońcu lśni..ogon bije o ziemię leniwie i spokojnie, dając ułudę wiecznego szczęścia i spełnienia tego ,co akurat nam potrzeba..
Oczywiście w takim lwie znajdziemy siłę potrzebna do przebrnięcia przez jaskinię z impetem ,ale samą siłą nie zawsze znajdziemy właściwą drogę w plątaninie korytarzy..
A czy ktoś wrócił ze lwa przez ogon?
Nie przewidziałam, że każdy zinterpretuje tę przypowieść inaczej…;D
Komentarz miał w tle przesłanie, że istnieją (rzadko) lwy, do których jaskiń prowadzą liczne ślady, ale nawet wspanialsze są tropy powrotne z ich jaskiń… Lew więc jest syty (miał inne źródła pożywienia?), lis cały, a nawet lepiej odżywiony, futerko lśni na nim nie mniej interesująco jak lwia grzywa…;)
Czy w lwie znajdziemy siłę czy może ona jest w nas? A może to w nas lew szuka swojej siły?
Siłą można wprawdzie przebić kilka ścian i być może zdobyć nową jaskinię (albo zdetronizować lwa), tylko po co? Czy silny lis, pokonując lwa, może zostać lwem?
ad ogon: Nie wiem. To byłaby droga niewątpliwie uciążliwa – ale nie niemożliwa. Trzewia lwów znają wiele takich historii…Ale nie wszystkie lwy przeżyły takie wędrówki… ;)
Lis wykazał się wyjątkową mądrością… :)
Szczwane bestie z tych lisów ;)
Ja myślę, że nie w każde systemy warto wchodzić, nawet w celach czysto poznawczych – szczególnie, jeśli z daleka widać, że wielu tego nie przeżyło. Ja tak rozumiem tę przypowieść – nie chodzi o drogę i o powrót, ale o to, ilu zginęło w tej jaskini – nie tyle fizycznie, co może osobowościowo czy tożsamościowo.
Prawda. I zdaje się, można ślady “tam” i “z powrotem” przełożyć nie tylko na systemy… :)
A jeśli już wszyscy jesteśmy w jednej wielkiej jaskini – i żaden Lew nawet się nie pytał o to, czy chcemy do niej wejść?
Jeśli wszyscy jesteśmy w jednej wielkiej jaskini i nikt się nie pytał, czy chcemy do niej wejść, czy aby na pewno naszym zadaniem jest z niej wyjść? ;)
Czy można wrócić tą samą drogą? Czy ma to sens? (To odnoście pytań Doroty z pierwszego komentarza)
Ja myślę, że to jest trochę tak, że nie da się napisać czegoś nowego na zapisanej tablicy – można dopisywać, kreślić, ale żeby zmienić sposób myślenia czy postrzegania problemu, trzeba wytrzeć tablicę, oczyścić umysł, przygotować się na przyjęcie nowej wiedzy. Dekonstrukcja. Wiem, że nic nie wiem.
Wyjście z jednej jaskini po to, by wejść w następną. Albo nie wchodzić, tylko pójść nad rzekę. Jeśli nie wyjdziemy, zostaniemy w tym samym “systemie jaskiń”. Są systemy piękne, głębokie i złożone. Ale warto pamiętać o istnieniu świata poza jaskinią.
Hej, i sprawdziło się powiedzenie nie możesz być lwem (oryginał wilk) bądź lisem. piękne.
Hej :)… Wysłałam list do Ciebie na adres olorinate… Daj znać proszę, bo nie wiem, czy to dobra skrzynka… Pozdrawiam ciepło!